Lublin - Miasto Poezji

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

 Poeta urodzony w 1962 roku w Wólce Krowickiej, k. Lubaczowa. Wychowywał się w okolicach Przemyśla, na pograniczu polskiej i ukraińskiej kultury. Autor dziesięciu tomów poetyckich, oraz cyklu próz Zaplecze, drukowanych w „Kresach”. Laureat Nagrody Literackiej im. Barbary Sadowskiej (1994), Nagrody Niemiecko-Polskich Dni Literatury w Dreźnie (19998), a także Nagrody Literackiej Gdyni (2006) za Dzieje rodzin polskich. Wielokrotnie nominowany do Paszportu Polityki. Swoje uznanie dla jego działalności poetyckiej wyraził m.in. Czesław Miłosz. Krytycy dopatrują się w utworach Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego odwołań do baroku, do nurtu metafizycznego i zestawiają jego poezję z twórczością Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Warszawie. Właściciel biblioteki.

Książki poetyckie:

Nenia i inne wiersze, Lublin, Związek Literatów Polskich, 1990.

Peregrynarz, Warszawa, Przedświt, 1992.

Młodzieniec o wzorowych obyczajach, Warszawa, Przedświt, 1994.

Liber mortuorum, Lublin, Stowarzyszenie Literackie "Kresy”, 1997.

Kamień pełen pokarmu. Księga wierszy z lat 1987-1999, Kraków, Świat Literacki, 1999.

Przewodnik dla bezdomnych niezależnie od miejsca zamieszkania, Legnica, Biuro Literackie, 2000.

Daleko stąd zostawiłem swoje dawne i niedawne ciało, Kraków, Zielona Sowa,  2003.

Przyczynek do nauki o nieistnieniu, Legnica, Biuro Literackie, 2003.

Dzieje rodzin polskich, Warszawa, Sic!, 2005.

Poezja jako miejsce na ziemi (1989-2003), Wrocław, Biuro Literackie, 2006.

WIERSZE
 

LXII. Awantura z powodu listy obecności

mój przyjaciel jest martwy
i znikąd nie ma przyjścia
martwe są członki które oglądam
poruszony tym że znikąd

znikąd jest ciało Leszka
które oglądam poruszony tym
że martwe jest martwe nawet
w  moim sennym oku

a z sąsiedniego pokoju
krzyczy twoja matka żebym się
zbierał na uniwersytet
bo mnie z zajęć skreślą

Z tomu:Peregrynarz

LXXXI. Stancja na Bocznej Lubomelskiej

skoro od lat twoim domem jest zmarły
dlaczego przeto zmieniasz mieszkania
czyżby i on porzucał niedostępne dla ciebie
światy lub przeprowadzał się wraz z tobą

dlaczego zmieniasz mieszkania na większe
bądź mniejsze czyżby twój zmarły układał się
wciąż do nowego snu i zamiast archaizmów
znajdował ogołocone z zimna i ciepła ściany

dlaczego przeto twoim domem jest ów zmarły
bez imienia któremu imię nie przysporzy przestrzeni
ani nie skurczy się przestrzeń jaką zajmujesz
najchętniej zaś zmieniłbyś światy dla ciebie

niedostępne i nie płacił za elektryczność

                                               Z tomu: Młodzieniec o wzorowych obyczajach

CXXXII.

twoja matka jest piękna odkąd choruje
powiedziała Hryniawska stara szkarada
ale krewna która od dawien dawna
nie przyznaje się do swoich brodawek

twoja matka jest piękna gdy robi nam
kolację i wlewa we mnie szklankę gorącego
mleka chociaż choruje na głowę
to z jakąż jasnością ona nam się poświęca

powiedziała Hryniawska stara szkarada
ale krewna która nie mieści się w swoich brodawkach
ani w równie wielkich brodawkach swoich
wnucząt które od urodzenia uchodzą za brzydactwa

                                                           Z tomu: Liber mortuorum

CCX. Haloperidol

w lubelskich domach publicznych
moich przyjaciół biorę zimny prysznic
a ciało jest nie moje
mimo że upieram się przy sobie

odkręcam kurek z lodowatą wodą i uciekam
do ciała które pozostało w pościeli
niewiarygodnie ciepłe może dlatego że byłem
tej nocy innym chłopcem aniżeli chciałem

być bardziej wsparty o sen o sennego
Leszka który z niczym wrócił z Warszawy
z podbitym okiem i nie wierzę w jego
niewinność ani w holopopierdol bez recepty

                        Z tomu: Przewodnik dla bezdomnych niezależnie od miejsca zamieszkania

CCXXCI.

jesień już Panie a ja nie mam domu oprócz
niezbędnych rzeczy w których niezgorzej się mieszka
oprócz niezbędnych rzeczy nie potrafię niczego
udźwignąć choć staram się uwolnić od przeszłości

gdybym natomiast dysponował kilkoma pokojami
w jednym na pewno zamknąłbym grzech
niechby nie rozrabiał kiedy wychodzę z kościoła
św. Stanisława Kostki o gdybym dysponował

widnym pokoikiem nie byłoby mnie tutaj

                                   Z tomu: Przyczynek do nauki o nieistnieniu

 


 

ORGANIZATORZY

PARTNERZY

PATRONI MEDIALNI

 

 

Copyright 2008 Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN"
powered by prot - Profesjonalne Technologie